Reklama
  • Czwartek, 19 maja 2016 (13:00)

    Rodzice po rozwodzie

Od czasu rozwodu moje stosunki z eksmężem były mocno napięte. Nie rozstaliśmy się w zgodzie i żadne z nas nie potrafiło o tym zapomnieć. Mimo to pilnowałam, żeby Kamilka regularnie widywała się z ojcem. Wiedziałam, że bardzo jej na tym zależy. Wydawało się, że Michałowi też. Jednak odkąd mój były mąż po raz drugi się ożenił i został ojcem – tym razem chłopca – zaczął zaniedbywać córkę.

Jesienią klasa Kamili przygotowywała szkolne przedstawienie. Córka grała ważną rolę i bardzo jej zależało, żebyśmy oboje zobaczyli występ. Ojciec obiecał, że będzie, ale w przeddzień przedstawienia zadzwonił i powiedział, że jednak nie przyjdzie. – Musi iść z Bartkiem na szczepienie – Kamilka z trudem hamowała łzy, gdy mi to opowiadała. – A przecież obiecał...

Reklama

Serce mi się krajało, ale co mogłam zrobić? Przy najbliższej okazji poprosiłam byłego męża, żeby nie składał córce obietnic, z których nie jest w stanie się wywiązać. Obiecał mi to, ale słowa nie dotrzymał. Coraz częściej odwoływał spotkania z Kamilką, tłumacząc się nadmiarem obowiązków. Nie potrafiłam być wyrozumiała dla ząbkowania Bartka, jego kolek i chorób. Uważałam, że skoro Michał tak zaplanował swoje życie, to powinien znajdować czas dla obojga dzieci.

Trudno było liczyć na niego nawet w sytuacjach podbramkowych. Kiedy na przykład moja mama nagle źle się poczuła i trafiła do szpitala, zadzwoniłam do byłego męża i poprosiłam, żeby po pracy przyjechał do Kamilki. – Nie ma mowy. Za godzinę mam ważne spotkanie. – Nie mógłbyś przełożyć? Michał, zrozum. To wyjątkowa sytuacja. Muszę pojechać do mamy...

– Nie dam rady! Chcąc, nie chcąc zabrałam małą do szpitala. Mamie na szczęście nie stało się nic złego, ale tamtego dnia dotarło do mnie, że już nie mogę liczyć na ojca Kamili. Zaczęłam mieć dosyć ciągłego skracania wizyt czy odwoływania ich w ostatniej chwili. Głównie dlatego, że Kamila bardzo to przeżywała. Kiedyś spytała, czy tata ją jeszcze kocha. – Oczywiście – zapewniłam.

– Czasem dorośli popełniają błędy, ale to nie znaczy, że przestają kochać swoje dzieci. W końcu jednak przelała się czara goryczy. Którejś wiosennej soboty Kamila miała jechać z tatą na wycieczkę rowerową za miasto. Bardzo się na nią cieszyła.

Była już gotowa do wyjścia, kiedy zadzwonił Michał...

Kamilka zamknęła się w swoim pokoju, usłyszałam, że szlocha. Weszłam do niej, spytałam, co się stało. Wykrztusiła, że ojciec znowu przełożył spotkanie.

Próbowałam ją pocieszać, ale była tak bardzo rozczarowana, że nawet ze mną nie chciała rozmawiać. Powtarzała tylko, że nie chce go więcej widzieć. Położyłam się obok i długo głaskałam córkę po głowie. W końcu, zmęczona płaczem, zasnęła. Tamtego dnia postanowiłam rozmówić się z Michałem. Zatelefonowałam do niego i powiedziałam krótko, że mam dość jego zachowania.

– Jeśli nie potrafisz zadbać o swoje relacje z córką, lepiej w ogóle przestań się z nią kontaktować. Minęło kilka tygodni. Michał wiele razy dzwonił do córki, ona jednak nie chciała z nim rozmawiać. Kiedyś przyjechał nieumówiony, ale nawet nie wyszła z pokoju. Rozumiałam pretensje Kamilki i nie zachęcałam jej, żeby wybaczyła ojcu.

Muszę przyznać, że odpowiadała mi ta sytuacja

W końcu nie musiałam widywać byłego męża, ani z nim rozmawiać. A przede wszystkim nie musiałam patrzeć w pełne żalu oczy córki. Byłam pewna, że ona – tak jak ja – zrozumiała, że teraz będzie nam łatwiej żyć.

Myliłam się. Wkrótce zauważyłam, że Kamilka tęskni za ojcem. Wprawdzie wciąż żywiła do niego urazę, nadal nie chciała odbierać od niego telefonów, ale zaczęła napomykać, że miło by było znowu się z nim widywać. Gdyby tylko bardziej mu na niej zależało... Niby zapewniałam, że mu zależy, ale nie starałam się, by brzmiało to przekonująco.

W końcu dotarło do mnie, że popełniam błąd. Że powinnam pomóc Michałowi naprawić jego kontakty z córką. Może nie był idealnym ojcem, do szału doprowadziała mnie jego niefrasobliwość i niesłowność, ale kochał Kamilę. A przede wszystkim ona kochała jego. To dlatego zadzwoniłam do byłego męża i poprosiłam go o rozmowę. Umówiliśmy się poza domem, nie chciałam, żeby Kamilka wiedziała o tym spotkaniu.

Po raz kolejny wyjaśniłam Michałowi, że dziecko nie jest zabawką. Że ma uczucia, które bardzo łatwo zranić, a stracone zaufanie trudno odzyskać. Ale to możliwe... Być może coś zrozumiał, może w końcu dojrzał do roli ojca, bo udało mu się przekonać Kamilę, że zasługuje na jeszcze jedną szansę. A teraz próbuje ją wykorzystać. Spotyka córkę rzadziej, ale gdy już się umówi, nie odwołuje spotkań.

Życie na gorąco
Więcej na temat:rodzice | Nie | Platforma Obywatelska | mila | mil

Zobacz również

Twój komentarz może być pierwszy

Zapoznaj się z Regulaminem
Wypełnienie pól oznaczonych * jest obowiązkowe.